|
|
Telemarketing
Tak zwani telemarketerzy męczą nas bez przerwy. Właściwie nie ma dnia, żeby ktoś nie dzwonił i nie chciał nam czegoś sprzedać. A sprzedawać chcą wszystko - od czasopism dla księgowych (mamy całą stertę), przez komputery, telefony komórkowe, konta bankowe, po noże i garnki.
Telemarketerzy są nachalni z definicji. Nie przyjmują słowa nie. Nie rozumieją go chyba albo nie słyszą. A przynajmniej nie słyszą, kiedy ktoś mówi "nie" w sposób grzeczny i delikatny.
Mamy z koleżankami różne sposoby na takie telefony. Najlepszy to po prostu "dziękuję" i odłożenie słuchawki. Działa w 100%. Czasami jednak telemarketerzy są cwani i nie dają się tak łatwo. Kombinują, podają się za klientów, chcą rozmawiać z szefową itd.
Czasami im się udaje. Nie rozłączę się przecież z klientem tylko dlatego, że podejrzewam, że może wcale klientem nie jest, tylko chce mi coś sprzedać. Takie rozmowy przełącza się do szefowej, a ona już sobie z tym radzi po swojemu.
Cięta jest na telemarketing strasznie. Nic dziwnego, kiedyś przysyłali jej jakieś książki, których nie zamówiła, potem straszyli windykacją... sprawa ostatecznie chyba się wyjaśniła, ale od tego czasu żaden telemarketer nic w naszym biurze nie sprzedał i nie zanosi się, żeby to się zmieniło.
|